Mega Evolution: ta sama karta, dwie ceny - na co uważać
Mega Evolution wróciło do karcianki po latach i od razu widać, że projektanci wiedzieli, co robią. Ale przy tym dodatku łatwiej niż zwykle przepłacić albo kupić nie to, co się chciało — bo ta sama karta potrafi mieć dwie wersje różniące się ceną dwudziestokrotnie. O tym jest ten tekst.
Jedna karta, dwie zupełnie różne ceny
Weźmy Mega Latias ex. W dodatku występuje dwa razy: jako Ultra Rare z numerem 163 i jako Special Illustration Rare z numerem 181. Ta sama postać, ta sama mechanika w grze, ten sam tekst ataków.
Różnica jest w tym, jak karta wygląda i ile jej wydrukowano. Ultra Rare ma ilustrację zamkniętą w ramce, nad nią pasek z nazwą, pod spodem miejsce na tekst. Special Illustration Rare to rysunek rozlany na całą powierzchnię, bez ramki — i nakład niższy o rząd wielkości.
Praktyczny wniosek: jeśli budujesz talię, kup wersję zwykłą. W grze działają identycznie, a różnicę w cenie lepiej wydać na resztę talii. Jeśli karta ma trafić do klasera i tam zostać — wtedy dopiero rozmawiamy o wersji z pełną ilustracją.
Ta sama zasada dotyczy każdej karty ex z tego dodatku, więc zanim klikniesz „kup", sprawdź numer. To on rozstrzyga, którą wersję oglądasz.
Karty, które kosztują więcej, niż powinny
W Mega Evolution jest kilka pozycji, które łamią intuicję: zwykły Bulbasaur potrafi być droższy od niejednej karty ex. Nie dlatego, że jest silny — jest bezużyteczny w grze. Chodzi o Illustration Rare, czyli kategorię, w której o cenie decyduje wyłącznie rysunek i to, kogo przedstawia.
Startowe Pokémony z pierwszej generacji mają w tej roli przewagę nad wszystkim innym. Kupujący, który wraca do hobby po dwudziestu latach, nie szuka najnowszej mety — szuka Bulbasaura, którego pamięta. To dlatego takie karty trzymają cenę latami, a karty ex tracą ją po zmianie formatu.
Promosy: osobna zbiórka, inne reguły
Mega Evolution Promos to karty, których nie wyciągniesz z boosterów tego dodatku. Trafiają do obiegu przy okazji: w zestawach kolekcjonerskich, jako dodatki do wydarzeń, w pudełkach okolicznościowych. Kompletowanie ich przez otwieranie paczek jest po prostu niemożliwe — kupuje się je pojedynczo albo wcale.
Najciekawsza rzecz w tej serii to komplet startowych Pokémonów z trzech generacji, w jednolitej promocyjnej oprawie: Snivy, Tepig i Oshawott, potem Grookey, Scorbunny i Sobble, na koniec Rowlet, Litten i Popplio. Osobno każda z nich jest po prostu ładna. Razem, na jednej stronie klasera, wyglądają jak coś zaplanowanego — i to jest chyba najlepszy powód, żeby wejść w tę serię.
Z kart ex najczęściej wychodzi u nas Mega Lucario ex. Lucario ma własną publiczność, niezależnie od tego, co akurat wygrywa turnieje.
Na co uważać przy kupowaniu
- Sprawdzaj numer, nie tylko nazwę. Dwie wersje tej samej karty to normalna sytuacja w tym dodatku.
- Promo to nie to samo co karta z dodatku, nawet jeśli przedstawia tego samego Pokémona.
- Nie sugeruj się siłą w grze przy kartach kolekcjonerskich. Bulbasaur bez jednego ataku wartego uwagi trzyma cenę lepiej niż niejedna karta ex.
- Przy kartach z pełną ilustracją patrz na centrowanie. Przy rysunku bez ramki przesunięcie druku widać od razu i psuje całe wrażenie.